Wojna na zabytki

Zabytki są największym magnesem, dzięki któremu dane miejsce, kraj czy region przyciąga do siebie tłumy turystów. Na drugim miejscu jest przyroda, czyli najczęściej góry, morze czy ciekawe formacje geologiczne. Jak powszechnie wiadomo, zabytki mają do siebie to, że są stare lub bardzo stare, a to wiąże się z niemałymi wydatkami na ich utrzymanie. Samorządy najczęściej takich kwot pieniędzy nie mają i muszą szukać wsparcia w innych źródeł, chociażby z biletów wstępu. Państwo z jednej strony jest zobligowane do wspierania w opiece nad zabytkami, z drugiej strony budżet każdego kraju ma swoje ograniczenia. Do czego taka sytuacja może doprowadzić, pokazał niedawno przykład z Włoch, gdzie dwie, leżące obok siebie gminy zaczęły prowadzić ze sobą wojnę na zabytki. Brak dofinansowania na utrzymanie w należytym stanie licznych w jednej i drugiej gminie kilkusetletnich kościołów, rozpoczęło walkę o przyciągnięcie jak największej liczby turystów. Podstawiano pod stacje kolejowe specjalne autobusy, mające za darmo wozić gości pod hotele i pensjonaty. Walka zaogniła się do tego stopnia, że konkurencji przecinano opony. Walka przeniosła się również na bilbordy, na których oczerniano drugą stronę lub podawano nieprawidłowe informacje, mające wykazać niekwestionowaną przewagę pod względem atrakcji turystycznych. Zdezorientowani turyści odwrócili się od tego regionu w ogóle, co zaowocowało dokładnie odwrotnym skutkiem od zamierzonego, czyli gwałtownym spadkiem liczby przyjezdnych. Miejskie władze nie widzą w tym jednak własnej winy i walka trwa dalej.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.