Hotelem przez świat

Myślisz, że hotel może występować tylko w postaci nieruchomej? Nieprawda! Oprócz wspomnianego wcześniej botelu (hotelu pływającego, najczęściej w formie statku) mamy również… rotel. Jak to jest zrobione? Można się tego domyślić, analizując samą semantykę tego słowa – to połączenie angielskiego słowa rolling (toczący się) i hotel, a zatem…? Mamy do czynienia z istnym hotelem na kółkach! Najczęściej znajdziemy go w postaci dużego autobusu, cechującego się wyjątkowo oryginalną konstrukcją. Teoretycznie z zewnątrz wygląda to jak autobus, ze sporym zgrubieniem w tylnej bądź środkowej części. Tam właśnie znajdują się sypialnie, prócz tego w innych miejscach mają również i kuchnię, i łazienkę. Część przednia jest raczej zwyczajna, przystosowana właśnie do podróży. Różni ją od zwykłego autobusu to, że na środku stoi wielki stół – na nim możemy przygotowywać posiłki, gdy zmuszeni jesteśmy (bądź właśnie chcemy!) do dłuższego postoju. To najlepsza alternatywa dla osób, dla których najlepszy urlop to zwiedzanie, zwiedzanie i jeszcze raz zwiedzanie, bez przymusu cofania się i wracania do miejsca, w którym mamy łóżko. Co więcej, możemy dzięki temu oglądać tereny dzikie, nietknięte ręką ludzką, w której normalnie nie znaleźlibyśmy żadnego miejsca, w którym moglibyśmy przenocować. Niestety, w Polsce rotele to nowość i ciężko nam będzie coś takiego wynająć.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.